Wczoraj był zakręcony dzień. Pojechałam z mamą na umówioną godzinę do przychodni, która jest na samej górze hoszpitala, w którym właściwie nic nie ma. Gabinety to dawne sale położnicze, poradnia chirurgiczna kiedyś była działem chirurgicznym, gdzie wycinano wyrostki, woreczki itd. Ale na dole jest ZOL, i tam dziateczki sobie leżą. Przyjechałyśmy, to lekarz był na wizytach domowych i spóźnił się ponad godzinę. Ale miałyśmy zapewnione podczas tej nudnej godzinki troszkę adrenalinki.
Siedzimy, i nagle z gabinetu wybiegają 2 pielęgniarki. Biegną jak antylopy (XD) na oddział chorób wewnętrznych, latają jak szalone i krzyczą "pali się!!!!!!!!!!pali się!!!!!!!". My automatic - co się pali!? xD
Na ZOLu o którym wcześniej wspominałam ktoś podpalił łóżko. Pielęgniarki latają, krzyczą "dzwoń na straż pożarną!!!". Z okien na dole kłęby czornego dymu. Lekarki wybiegają i prawie rzygają tak kaszlą.
Przyjechała straż pożarna, może ze 4 wozy stały.
Ale ok. "pożar ugaszony" xD. Dalej sb siedzimy i czekamy na lekarza. Miał nas wziąć jako pierwsze, a parę osób się przed nas wepchnęło. No i w sumie już potem nic siem nie działo. Tylko mnie uszy bolą i nogi cholernie :'(
Albo u nas w miasteczku ostatnio taka akcja była - mój tata mieszka przy zakręcie pewnym, a obok, bardziej we stronę (we stronę xD Ja to jakaś porąbana jestę xD) ulicy sąsiad jego. I był ostatnio taki wypadek, nie było sąsiada ( i dalej nie ma, za bardzo się pewnie nie ucieszy jak wróci xD), a na zakręcie chyba tam jakiś 35 latek jechał autem, a 83 latek chciał ominąć stłuczki i wjechał dla sąsiada w płot xD
Rozpiepszony na maxa. Jeszcze tata rozmawiał z drugą sąsiadką, to mówiła, że ten dziadek wyszedł z auta i mówi "hehehe, nic się nie stało" xDDDD
Nic. Tylko rozwalił płot. xDD
~~~~~
I jeszcze coś! Po gimbazie wasza Kizia wyjeżdża do łUeSA do collegu! Nie będę się marnować w kraju bez perspektyw.